-Co mam odpowiedzieć, żeby pójść?
-Jak ma na imię?
-Chris... Zresztą co za różnica?! Mogę?
-Emily...
-Mamo... W końcu będę mogła porozmawiać z innymi ludźmi.
-Dziecko posłuchaj, oboje dorastacie, a na takich dyskotekach, prywatkach czy jak tam mówicie, dużo się dzieje, za dużo.
-Jezu, nie jestem głupia ani puszczalską zdzirą tak?
-Uważaj na słowa! Ja wiem, jejku, ale chłopcy są wpływowi i silni a dziewczyny, albo ulegają, albo nie są na tyle silne, by się obronić. Współżycie jest grzechem w tym wieku, a dodatkowo nie szanuje się własnej siebie. Nie chcę abyś zrobiła jakąś głupotę.
-Przestań! Wiesz, że nie jestem dziwką, która puszcza się na lewo i prawo!
-Możesz nie krzyczeć?!
-Sorry, nie będę się z nikim ruchać, znam swoją wartość.Mogę iść?
-Dobrze, ale masz uważać,żeby ktoś Ci czegoś nie dosypał do picia, rozumiesz?!
-Dobra, dzięki. - Byłam zła na mamę, ale w głębi duszy cieszyłam się jak dziecko. Wyciągnęłam pośpiesznie telefon z kieszeni spodni i zaczęłam pisać sms-a do Crisa.
"Kicia będę na 100%, tylko napisz adres, kocham papa:**"
-Mamo, a Hanna wróci z tatą czy jak?
-Tak ma ją zgarnąć po drodze. Zaraz jak wrócimy, musimy wypakować jej rzeczy.
-Dobra, zajmę się tym.
Droga powrotna była szybka i bezproblemowa. Weszłam do domu, przebrałam się w dres, przekąsiłam coś na szybko i zaczęłam urządzać pokój Hanny. Była moją małą, słodką siostrzyczką, która dawała czasem w kość. Mimo wszystko była słodka. Miała urodę bardzo podobną do mojej, przez to wyglądała jak moja córka a nie siostra. Rozpakowałam wszystkie pudła, poustawiałam wszystkie szafki i łóżko. Pokój był przesłodki.
-Myślę, że się jej spodoba. Poszłam do swojego pokoju i wzięłam prysznic. Jak już się osuszyłam. pobiegłam do szafy i zaczęłam szukać czegoś odpowiedniego na imprezę. Wszystko wydawało mi się nudne. Po dłuższym czasie poszukiwań, wygrzebałam coś fajnego. Założyłam lekko prześwitującą bluzkę przed pępek i do tego krótkie szorty. Zeszłam na dół w poszukiwaniu odpowiednich butów.
-Przepraszam Cię bardzo, ale czy wybierasz się gdzieś w tym stroju?!
-Jezu nie zaczynaj znowu...
-Chyba jednak muszę. Proszę natychmiast iść na górę i zmienić swój ubiór.
-Nic nie będę zmieniać! Taksówka już jest!
-Kierowca na Ciebie zaczeka! Natychmiast na górę!
-Za niecały rok już nie będziesz się mną rządzić!
-Chciałabyś... Do puki mieszkasz pod moim dachem, ja będę o Tobie decydować!
-Ta, na pewno. - Wkurza mnie, kiedy mi rozkazuje. Moje ciało i ubieram się jak chce! Pobiegłam na górę i myślałam co zrobić. Wyciągnęłam bluzkę z długim rękawem z szafy i jakieś spodnie, nałożyłam na ciuchy, w których już byłam. Zeszłam na dół i kierowałam się w stronę drzwi.
-Nie za grubo się ubrałaś? - Znowu dopadła mnie moja rodzicielka zadając podobne pytanie.
-Boże, raz za mało, raz za dużo... Zdecyduj się, w końcu czego Ty chcesz i mi nie bredź tyle!
-Nie tym tonem moja droga, bo się pożegnasz z wyjściami. Jeszcze raz będziesz pyskować, a będziesz wychodzić tylko do szkoły!
-Dobra oszczędź. Idę, cześć.
-Wróć przed pierwsza w nocy!
Wybiegłam z domu, szybko wsiadłam do taksówki i podałam kierowcy adres domu Chrisa. W między czasie zaczęłam ściągać spodnie i bluzkę. Spakowałam wszystko do torebki i zaczęłam się poprawiać.
-Hej, w tym stroju lepiej uważaj,różnych ludzi możesz spotkać o tej porze na ulicy. - Odezwał się taksówkarz.
-Przepraszam, ale to chyba moja sprawa. -Warknęłam.
-Dobra, spokojnie. Ja tylko mówię, różnych ludzi wożę o tej porze.
-Dziękuję za ostrzeżenie, ale nawet nie będę na zewnątrz, tylko w środku na imprezie. - Uśmiechnęłam się lekko.
-Na imprezach bywa różnie. Uważaj na siebie. - Spojrzałam na niego, taksówka się zatrzymała i on już patrzył się na mnie. Nie przyglądałam mu się wcześniej, ale teraz to się zmieniło. Wyglądał na bardzo młody i bardzo przystojny. Był wręcz olśniewająco piękny, nie mogłam się na niego napatrzeć. Uśmiechnęłam się lekko w jego stronę na co on odpowiedział tym samym. Jego uśmiech był lśniąco biały, chciałam zobaczyć go w świetle dnia. W krótkiej chwili zrobiło mi się gorąco a następnie słabo, czułam jak blednę.
-Hej, wszystko w porządku?
-Tak, tak. Dziękuję za przewóz. - Szybko wyskoczyłam z auta.Wchodząc na posesję domu Chrisa zorientowałam się, że zapomniałam zapłacić kierowcy. Natychmiast się odwróciłam i podbiegłam do taksówki. Chłopak się szeroko uśmiechnął w moim kierunku.
-Przepraszam, zapomniałam całkiem, ile się należy?
-Dla Ciebie nic.
-Jej, dziękuję. -Uśmiechnęłam się szeroko
-Miłej zabawy.
-Dziękuję. -Odeszłam od taksówki i pobiegłam do środka. W domu Chrisa było multum ludzi, a impreza trwała zaledwie pół godziny. Nikogo nie znałam i nikt nie znał mnie. Nie wiedziałam co zrobić, postanowiłam znaleźć mojego chłopaka, jeśli mogę go tak nazwać. Poszukiwania były długie, dom był wielki jak nasza szkoła, ale opłaciło się. Na środku salonu był basen a przy nim DJ, a także Chris. Szybko szłam w jego kierunku, pomyślałam, że zakryje mu oczy. Zaczęłam podnosić ręce, prawie dotykały jego głowy, wtedy on się odwrócił, złapał mnie za nie i przyciągnął do siebie.
-Skąd wiedziałeś?
-Kicia, jak można nie wyczuć w pomieszczeniu tak pięknej osoby? - Mówił uwodzicielskim głosem, a ja spojrzałam za punkt znajdujący się za nim.
-Przyznaj, że po prostu mnie widziałeś jak wchodziłam! - Zaśmiałam się.
-Ciekawe niby jak?!
-Tak, że siedzisz na wprost wejścia którym akurat weszłam.
-No dobra masz mnie. A teraz chodź tu do mnie. -Przyciągnął mnie lekko do siebie, usiadłam mu na kolanach, a on wbił się w moje usta. Kochałam kiedy mnie całował, jego pocałunki były takie namiętne. Całowaliśmy się przez długi czas, bawiąc się swoimi językami.
-Chcesz coś pić?
-Jasne.
-Jakiś drink?
-Ale tylko jeden, muszę wrócić jeszcze do domu na trzeźwo.
-Okej zaraz wracam. - Pocałował mnie w czoło zanim odszedł po napoje,
Siedziałam i patrzyłam na ludzi bawiących się w basenie. Sama miałam ochotę iść popływać, ale wstydziłam się chodzić pół naga przy tak wielkiej liczbie osób.
-Hej. - Usłyszałam znajomy głos za plecami. Kiedy się odwróciłam zobaczyłam Jess.
-Zostaw mnie. - Mruknęłam i się odwróciłam.
-Nie! Znam Cie drugi dzień, a właściwie pierwszy, bo dzisiaj jakoś nie rozmawiałyśmy długo.
-Dziwisz się?!! Po tych głupotach jakie mi nagadałaś?! - Przerwałam jej.
-Jezu, posłuchaj to żadne głupoty! On wziął Cię na swoją stronę, wmawiając Ci coś wyimaginowanego.
-Nie wydaje mi się.
-A mi kurwa tak!
-Super idź się tym podzielić gdzieś indziej, ale nie tu.
-Wysłuchaj mnie chociaż w części, a może Cię przekonam, że to ja mówię prawdę.
-Dlaczego Ci tak na mnie zależy?!
-Bo Cię lubię! I na dodatek nie chce, żeby ten chuj coś Ci zrobił!
-Nie mów tak o nim! Po za tym umiem o siebie zadbać...
-Dobrze, już mogę Ci powiedzieć o czymś z nim związanego?
-Masz dwie minuty...
-Jezu... Dobra zdążę. Faktycznie kiedyś mi się podobał, ale to było rok temu. Tylko, że to było inaczej. Kiedy ja nie widziałam świata po za nim, on spotykał się z moją przyjaciółką, przez niego nasza przyjaźń się rozpadła.
------------------------------------------------------------------------------------------------------------
-Skąd wiedziałeś?
-Kicia, jak można nie wyczuć w pomieszczeniu tak pięknej osoby? - Mówił uwodzicielskim głosem, a ja spojrzałam za punkt znajdujący się za nim.
-Przyznaj, że po prostu mnie widziałeś jak wchodziłam! - Zaśmiałam się.
-Ciekawe niby jak?!
-Tak, że siedzisz na wprost wejścia którym akurat weszłam.
-No dobra masz mnie. A teraz chodź tu do mnie. -Przyciągnął mnie lekko do siebie, usiadłam mu na kolanach, a on wbił się w moje usta. Kochałam kiedy mnie całował, jego pocałunki były takie namiętne. Całowaliśmy się przez długi czas, bawiąc się swoimi językami.
-Chcesz coś pić?
-Jasne.
-Jakiś drink?
-Ale tylko jeden, muszę wrócić jeszcze do domu na trzeźwo.
-Okej zaraz wracam. - Pocałował mnie w czoło zanim odszedł po napoje,
Siedziałam i patrzyłam na ludzi bawiących się w basenie. Sama miałam ochotę iść popływać, ale wstydziłam się chodzić pół naga przy tak wielkiej liczbie osób.
-Hej. - Usłyszałam znajomy głos za plecami. Kiedy się odwróciłam zobaczyłam Jess.
-Zostaw mnie. - Mruknęłam i się odwróciłam.
-Nie! Znam Cie drugi dzień, a właściwie pierwszy, bo dzisiaj jakoś nie rozmawiałyśmy długo.
-Dziwisz się?!! Po tych głupotach jakie mi nagadałaś?! - Przerwałam jej.
-Jezu, posłuchaj to żadne głupoty! On wziął Cię na swoją stronę, wmawiając Ci coś wyimaginowanego.
-Nie wydaje mi się.
-A mi kurwa tak!
-Super idź się tym podzielić gdzieś indziej, ale nie tu.
-Wysłuchaj mnie chociaż w części, a może Cię przekonam, że to ja mówię prawdę.
-Dlaczego Ci tak na mnie zależy?!
-Bo Cię lubię! I na dodatek nie chce, żeby ten chuj coś Ci zrobił!
-Nie mów tak o nim! Po za tym umiem o siebie zadbać...
-Dobrze, już mogę Ci powiedzieć o czymś z nim związanego?
-Masz dwie minuty...
-Jezu... Dobra zdążę. Faktycznie kiedyś mi się podobał, ale to było rok temu. Tylko, że to było inaczej. Kiedy ja nie widziałam świata po za nim, on spotykał się z moją przyjaciółką, przez niego nasza przyjaźń się rozpadła.
------------------------------------------------------------------------------------------------------------
CZYTASZ = KOMENTUJESZ
Ten rozdział jest akurat trochę nudny, ale w następnych będzie ciekawiej. Tak myślę...