niedziela, 8 lutego 2015

Rozdział 6 ♥

Wyprostowałam się wlepiając wzrok w lustro. Dostrzegłam siniaki na moich rękach. Były w podobnych miejscach. Patrząc na nie wspomnienia wracały, a raczej wspomnienie, migało mi przed oczami. Leżałam naga na łóżku, on mnie chwycił, urządził w inną pozycję i włożył do moich ust swojego członka. Pchał moja głową w tył i przód. W jednym momencie, chyba upadłam na łóżko. Łzy, które chwilowo zniknęły z mojej buzi, znów się pojawiły. Zaczęło robić mi się nie dobrze. Szybko wstałam i pobiegłam do łazienki. Klęknęłam przy toalecie i zaczęłam wymiotować. Nie mogłam znieść tego obrazu, siedział bezczelnie w mojej głowie.
-Jezu, Em co się stało?! - Wbiegła moja mama, złapała ręcznik, położyła go koło mnie i zaczęła zbierać moje włosy do tyłu.
-Dziękuję... Zaczęłam sobie coś przypominać...
-On mi do ust... -Zaczęłam mocniej płakać. Robienie chłopakowi dobrze nie jest raczej niczym złym, ale to było na siłę... Jak gwałt.
-Już, ciiii. Będzie dobrze nie myśl o tym.
-Możemy już jechać?
-Tak, tata jest już w aucie. Ubierz bluzkę i chodź.
-Dobrze, zaraz przyjdę. - Na moją odpowiedź, mama kiwnęła głową i wyszła z pokoju zamykając za sobą drzwi. Podniosłam się się z ziemi, wytarłam buzię papierem i spuściłam wodę. Podeszłam do umywalki, wzięłam szczoteczkę do ręki, wcześniej nakładając na nią pastę i zaczęłam dokładnie szczotkować zęby i język. Jak już skończyłam, chwyciłam za koszulkę, która leżała dokładnie w tym samym miejscu i zaczęłam ją zakładać. Wzięłam iphona i pobiegłam na dół, zaznaczając wzrokiem o Hannę.
-Emi co się dzieję? Gdzie jedziecie?
-Jedziemy po coś fajnego kochanie... - Jazda na komisariat, jeszcze jako pokrzywdzona nie było niczym fajnym, ale Han była bardzo mądra, jak na swój wiek i nie chciałabym, żeby się przyjmowała. - Coś naprawdę fajnego...
-Weźcie mnie, proooooszeeeeeee.
-Nie kochanie, to ma być niespodzianka!
-No dobrze, kocham Cię Em.
-Ja Ciebie też, a teraz leć! - Ucałowałam małą Hannę i wybiegłam z domu zatrzaskując za sobą drzwi. Wsiadłam do auta i zapięłam pas. Popatrzyłam na tatę, który siedział za kierownicą. Na jego twarzy na zmianę pojawiał się gniew i smutek. Było mi go strasznie żal.
-Tato możemy jechać?
-Tak już, przepraszam, zamyśliłem się. - Uśmiechnął się delikatnie, patrząc na mnie smutnymi oczami.
-Wstąpcie do jakiegoś sklepu po drodze. Hannie trzeba coś kupić...
-Dobrze, ale jak będziemy wracać. - Wymamrotała mama.
-Nie miałam ochoty na nic ale dla małej Hanny mogłam zrobić wszystko.
W mgnieniu oka znaleźliśmy się pod komisariatem. Przeszły mnie dreszcze na samą myśl o tym, że muszę tam wejść. Powoli odpinałam pasy, kiedy mój tata się odwrócił.
-Jesteś gotowa? - Zapytał delikatnie. Ja tylko kiwnęłam  głową, bałam się. Bałam się tego co będzie. Strach się we mnie powiększał. Wsiadłam z auta i poczułam zimne październikowe powietrze, które przeszywało mnie na wylot. Było mi tak cholernie zimno... Chciałam jak najszybciej wejść na komisariat, aby się ogrzać, ale z drugiej strony, nie chciałam tam iść. Pragnęłam móc cofnąć czas. Byłam taka głupia, na dodatek zawiodłam rodziców i Jess... Była mi tu jak na razie, najbliższą osobą i chciała pomóc, a ja ją odepchnęłam. Nie chciałam wierzyć w to co ona mówiła, ale nie potrafiłam... Wpoiłam sobie po prostu, że on jest inny... Idąc po schodach na komisariat, wyciągnęłam telefon z kieszeni i napisałam do Jessi.

Ja: Przepraszam Cię... Nie wiem jaką kretynką jestem, żeby odepchnąć kogoś takiego jak Ty. Zawaliłam, wiem i jeśli nie przyjmiesz nawet przeprosin, zrozumiem to, ale wiedz, że jest mi bardzo przykro.
Jessi: Mi też.

MI TEZ?! I co to ma niby znaczyć... Chodziło o negatywną czy pozytywną stronę tego słowa? W pewnej chwili ogarnęła mnie fala ciepłego, miłego powietrza. Tak,  weszłam do budynku policji. Rozejrzałam się, była tylko pani, która przebierała swoimi małymi rączkami w wielkim stosie papierów.
-Zaczekajcie tu, ja pójdę zapytać. -Oznajmił tata. Patrzyłam tylko jak wymienia zdania z tą kobietą. Chciałam się dowiedzieć o czym mówią, wpatrując się w ich usta, ale na marne... Czekałam nie wiedząc co ze sobą zrobić, zobaczyłam wielkie lustro i podeszłam do niego. W normalniejszych okolicznościach zrobiłabym sobie w nim selfie, ale nie. Wpatrywałam się w nie, nie odrywając wzroku od swojej twarzy. Kolejne wspomnienie zaczęło wracać. Weszło w moje myśli, zamknęłam oczy i widziałam jego twarz miedzy moimi nogami. Był uśmiechnięty, ja ledwo przytomna. Cały czas szczerzył się, obrzydziła mnie jego twarz, to co mi robił. Tak mnie oszukał... Zaczęły lecieć mi łzy, czułam jak rozwiązują mi tusz. Chciałam otworzyć oczy, ale nie mogłam, cały czas widziałam ten obraz. Usiadłam, a raczej upadłam na podłogę i płakałam. Pobiegła do mnie moja mama a później tata. Przytulili mnie mocno, później zaczęli podnosić z podłogi.
-Kochanie co się stało? - Zapytał tata. Nie chciałam nic odpowiadać, pragnęłam powiedzieć to komuś, ale nie potrafiłam. Było to bolesne, nie mogłam się z tym pogodzić, moje myśli szalały. Posadzili mnie na krześle i posterunkowa przyniosła mi szklankę wody. Upiłam pół kubeczka i siedziałam patrząc się przed siebie. Pani policjant wzięła mnie do sali przesłuchań, siedziałam bez ruchu.
-Porozmawiamy? - Zapytała.
-... Dobrze.
-Opowiesz mi co się wczoraj wydarzyło?
-Nie pamiętam zbyt dużo...
-Spokojnie, powiedz co pamiętasz.
-Ehmmm... - Po pół godzinnym przesłuchaniu, rodzice wnieśli oskarżenie o gwałt i skierowaliśmy się w stronę drzwi.
-Tato, nie będzie problemów z tym, że byłam... Pijana?
-Spokojnie -Uśmiechnął się delikatnie, ale widać, że był o to zły. Wsiedliśmy do auta i już jechaliśmy do domu. Przejechaliśmy całą drogę w milczeniu. Kiedy auto się zatrzymało, wyskoczyłam z niego i poszłam do mieszkania. Wchodząc usłyszałam piski Hanny, bawiącej się z opiekunką. Wlokłam się po schodach, prosto do swojego pokoju. Nie miałam siły na nic, nawet na oddychanie. Weszłam do pokoju, zamknęłam drzwi i poszłam spać.
O 6 nad ranem obudziło mnie pukanie do drzwi. Odwróciłam głowę, mama.
-Hej skarbie, trzeba wstawać. - Uśmiechnęła się delikatnie.
-Po co?
-Do do szkoły, skarbie.
-Ehh, już wstaję. - Mruknęłam.
-Zejdź zaraz na śniadanie.
-Okej. -Wstałam z łóżka i poszłam do łazienki wziąć prysznic. Jak już się wykąpałam i pomalowałam, skierowałam się w kierunku szafy. Przesunęłam wielkie dębowe drzwi i zaczęłam szukać jakichś ciuchów. Wybrałam spodnie rurki i czarną koszulkę za tyłek z napisem ACDC. Spakowałam torebkę, zeszłam na dół, założyłam czarne converse i stałam przy drzwiach, czekając na mamę
-A Ty co? Chodź jeść. -Usłyszałam głos mamy z kuchni.
-Nie mam apetytu, przepraszam..
-No dobra, to ja już się zbieram. - Mama latała szybko po domu. W końcu się zebrała i wyszłyśmy z domu. Jechałyśmy w ciszy. W mojej głowie był natłok wszystkich myśli na raz.
-Wszystko będzie dobrze, a nawet jakby się coś działo to dzwoń.
-Jasne. -Uśmiechnęłam się delikatnie.
-Kocham Cię, trzymaj się! - Mówiła głośno kiedy wychodziłam z samochodu. Bałam się, co będzie w szkole, to oczywiste, takie wiadomości bardzo szybko się rozchodzą, a więc ciekawe w jakim procencie jestem poszkodowaną, a w jakim puszczalską suką... Szłam przed siebie z opuszczoną głową, patrzyłam tylko pod nogi. Jak myślałam o tym wszystkim momentalnie napływały mi łzy do oczu. Wpadłam na kogoś... Po raz kolejny...



-----------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------
A więc tak, znowu długo nic nie pisałam, wybaczcie poprawki itd. 
Myślałam nad wydłużeniem rozdziałów, ponieważ wydają mi się za krótkie. Zostawcie kom z opinią na ten temat (jeśli ktoś to czyta.)
Bardzo miło widziane komentarze, dają kopa, aby pisać więcej. 
Dziękuję i pozdrawiam :*

KOMENTUJCIE!!!

poniedziałek, 19 stycznia 2015

Rozdział 5 ♥

-Hej laluniu, zabawimy się? - Odezwał się jakiś chłopak tuż za jej plecami. Złapał ją w pasie i zaczął obmacywać po piersiach.
-Zostaw mnie! Puszczaj!
--------------------------------------------------------------------------------
 NO I TU BĘDZIE KAWAŁEK +18, ale wiem,
że i tak to przeczytacie, zboczuszki :*
-----------------------------------------------------------------
Hej! Nie słyszałeś co ona powiedziała?! - Odezwał się Chris, odciągając typa od Emilly. - Wypierdalaj z tej imprezy, albo wezwę gliny! Ochrona! Zabierzcie go!
-Dziękuję mój wybawco.. - Bełkotała pijana.
-Chodźmy się napić kochanie.
-Myślę, że już wystarczy, chodź się przebrać w końcu. - Chris wziął ją na ręce i zaniósł po schodach na górę. Kiedy weszli do pokoju, chłopak delikatnie położył Em na łóżku i ściągnął z siebie koszulkę.
-Mogę Ci wyjawić sekret?
-Mhmmmmmmmmmmm
-Czekałem, aż się upijesz, ale nie sądziłem, że aż tak Cię poniesie. Kiedy zobaczyłem, że idziesz w stronę tej całej gierki, kto więcej wypije, ucieszyłem się. Teraz mogę zrobić to, co od początku zamierzałem. - Chris zbliżył się do  Em i zaczął ją dotykać. Ssał jej dolną wargę, później przeniósł swoje usta na jej szyję, do niej nic nie docierało. Zaczął ściągać jej bluzkę, później szorty. Po krótkiej chwili leżała w samej bieliźnie. On ściągnął swoje spodnie a później bokserki. Podniósł ją do pozycji siedzącej, i wepchnął  jej do ust swojego członka. Chwycił jej głowę i zaczął poruszać nią w przód i tył. Powtarzał tą czynność cały czas. Po chwili ja puścił i popchnął na łóżko. Zdjął jej stanik i majtki.
-Tobie też zrobię krótką przyjemność. - Wyszeptał do niej. Ułożył swoje ręce  koło jej głowy i zaczął całować po szyi, po obojczykach, schodząc co raz niżej. Dotarł do piersi, które nie były małe. Złapał za nie i ssał, całował i bawił się jej sutkami. Zjeżdżał językiem po jej brzuchu, aż w końcu dotarł do jej cipki. Zaczął od drobnych cmoknięć, później używał języka. Bawił się jej łechtaczką, Em wydawała tylko krótki westchnięcia z rozkoszy. Kiedy przestał, podsunął ją na łóżku, rozsunął jej nogi  przybliżył się do niej. Chyba już każdy wiedział jaki będzie finał. Pochylił się nad nią, cmoknął w piersi, później w usta.
-Postaram się, żeby nie bolało, przecież dziewictwo to taka ważna sprawa dla takich dziewczynek jak Ty... - Szepnął jej do ucha. Podniósł się lekko kiedy już miał ją poczuć, ktoś wpadł do pokoju. Była to Jessica, razem z mamą Em i policjantem.
-Zejdź z niej, Ty psycholu!!! - Krzyczała matka dziewczyny, zdzierając go z łóżka. -Jak możesz wykorzystywać moją córkę?!
-Nie stawiała oporów, pewnie taka sama dziwka jak pani!
-O nie, tego już za wiele. - Pani Simmons uderzyła Chrisa w twarz, a następnie kopnęła kolanem w jego nagie krocze. On się tylko zginął.
-Proszę ubrać swoją córkę i pójść z nami. - Powiedział funkcjonariusz policji.
-Wiedziałam, że tak będzie! Jak mogłeś się tak daleko posunąć i to kolejny raz, po tym wszystkim!
-Panienko my się wszystkim zajmiemy, proszę natychmiast opuścić pomieszczenie.
-Przepraszam... - Jessy wyszła z pomieszczenia, ze łzami w oczach, słysząc szlochanie pani Simmons.
-Boże, jak ja mogłam Cię puścić na tą imprezę... Już jest gotowa.
-Dobrze. To proszę przyjechać z nią jutro na komendę, bo dzisiaj niewiele od niej wyciągniemy. A co do chłopaka, można wnieść oskarżenie o gwałt.
-Rozumiem. - Po twarzy pani S. spłynęła pojedyncza łza.
-Pomogę pani znieść córkę do auta.
-Dziękuję... - Nie dokończyła, zza drzwi wydobył się głośne krzyki.
-Co tu się dzieje?! Gdzie jest moja córka?!
-Spokojnie, proszę tędy. - Powiedział damski głos.
-Co tu się dzieję?! Dlaczego mi nie powiedziałaś przez tele... - Przerwał, jego głos spoczął na pijanej Emilly, a później na pół nagim Chrisie. - Zabije Cię!!! Ty skurwysynu jebany, jak śmiałeś dotykać moją córkę?!!!! - Pan S. pobiegł do chłopaka i przyłożył mu z prawego sierpowego po czym pchnął go na ziemię. - Zginiesz za to w pierdlu!!! Obiecuję Ci to!!!
-Proszę się uspokoić! - Policjant chwycił tatę Em i zaczął go podciągać.
-Kochanie chodźmy stąd, proszę, weź Emilly. - Wyszlochała jego żona.
-Dobrze, ale temu gnojowi nie odpuszczę!!! - Tata Emilly poszedł do niej, chwycił ją w pasie oraz pod kolanami i zaczęli kierować się w stronę wyjścia. Kiedy doszli do samochodu, ułożył ją na tylnim siedzeniu i wsiadł za kierownicę, a obok usiadła pani S. Oboje nie mogli w to uwierzyć. Cała drogę przejechali w milczeniu.

Obudziłam się rano, strasznie bolała mnie głowa. Spojrzałam na ekran telefonu, było lekko po 13. Chyba zaspałam do szkoły. Zaczęłam przywoływać wspomnienia ze wczoraj... Taxówka, sexi kierowca, impreza, drinki, taniec, basen i....tyle, film się urywa. Zero świadomości co było dalej, ani jak się tu znalazłam. Podniosłam się, tyl mojej głowy tak mnie zabolał, że od razu się położyłam. Drugie podejście, to samo. Dopiero za trzecim się udało. Owinęłam się szlafrokiem i wyszłam z pokoju. Usłyszałam kłótnie, odbywające się na dole. Nie wiedziałam o co chodzi, nic nie słyszałam, przez ból głowy nie mogłam się skupić.
-Emi. - Odezwał się cichy, piskliwy głos. To była Hanna, moja mała, wspaniała siostrzyczka. - Tęskniła.
-Han. Chodź do mnie malutka.
-Tak dawno Cię nie widziałam. - Posmutniała.
-Ale teraz już jesteśmy razem. -Przytuliłam ją mocno. -Nie wiesz może o co chodzi rodzicom?
-Wczoraj już spałam, a dzisiaj od rana się kłócą.
-Wiesz o co?
-Słyszałam coś typu "jak mogliśmy do tego dopuścić", ale nic więcej.
-Okej, dzięki mała. A teraz biegnij do siebie, później się pobawimy.
-Oki doki Emi. - Cmoknęła mnie i pobiegła do swojego pokoju. W tej samej chwili dostałam sms-a. Podniosłam telefon, próbując go odblokować, żeby zobaczyć od kogo to. Był od Jessi. Z niechęcią otwarłam sms-a.


 -Hej, jak się czujesz?
-A jak mam się czuć?
-No bo, po wczorajszej nocy, może być Ci ciężko...
-To, że dużo wypiłam, nie czyni tego niczym strasznym.
-A to Ty nie wiesz...
-Nie wiem czego? - Ze złością stukałam w klawiaturę swojego telefonu. Wysłałam wiadomość, ale nie szybko dostałam odpowiedź, aż w końcu mój telefon zabrzęczał.
-Porozmawiaj z rodzicami, oni powinni Ci to powiedzieć. Trzymaj się, będzie dobrze, jak coś to pisz :)


O co kurwa w tym wszystkim chodzi?! Bałam się teraz zejść, ale coś mnie pchało na dół, żeby się dowiedzieć o co chodzi. Stanęłam na pierwszym schodku prowadzącym w dół, prosto do salonu. Schodziłam powoli ze schodka na schodek. Stąpałam jak po lodzie, nie chciałam, żeby ktokolwiek mnie usłyszał. Rodzice byli w kuchni, między nią a salonem była ścianka pod która stanęłam, aby coś usłyszeć zanim im się pokaże.
-Ten chłopak musi trafić do więzienia! - Krzyczała mama.
-Ja tego szczyla zajebie, jak mógł tknąć moją córeczkę...
-Musimy ją zaraz obudzić i zabrać na policję.
O co chodzi, jaką policje, kto tknął mnie lub Hannę
-Można go oskarżyć o gwałt? Czy próba gwałtu?
-To chyba zależy do czego doszło. Musimy porozmawiać z Emilly. - Nie mogłam uwierzyć co się stało. To było chore. Nie dopuszczałam do siebie tych myśli. To było nie możliwe jakim cudem, kto by mnie próbował... Zwinęłam się w kłębek, a łzy leciały mi strumieniami. Jak mogłam być taka głupia. Siedziałam i płakałam, rodzice wyszli z kuchni i kierowali się na schody. Mój tata spojrzał za siebie i zobaczył mnie... W jego oczach pojawił się żal, do oczu napłynęły mu łzy.
-Emi... - Pobiegł i mnie przytulił, ścisnął najmocniej jak mógł, ale tak, żeby nic mi nie zrobić. Spojrzałam na mamę na jej twarzy co chwilę płynęły łzy.
-Obiecuję, że ten gnój zgnije w pierdlu.
-Przestań, proszę. - Nigdy nie lubiłam przemocy, a szczególnie u osób bliskich.
-Em, słonko, ubierz się, pojedziemy na policję. - Wymamrotała mama.
-Dobrze, a co z Hanną?
-Zadzwonię po panią Catherine. - Przytaknęłam kiwając głową. Poszłam na górę, było mi słabo. Nie wiedziałam jak się zachowywać, jak z kimkolwiek rozmawiać. Wyjęłam z szafy swoje ubrania, rzuciłam je na łóżko i zaczęłam się przebierać. Stanęłam przed lustrem, w samym staniku i majtkach. Założyłam na siebie czarne legginsy, wyprostowałam i wlepiając wzrok w lustro dostrzegłam siniaki...


-----------------------------------------------
No i jest kolejny rozdział:))
Zapraszam do komentowania co sądzicie, ponieważ nie wiem czy mam pisać dalej czy nie ;) Oraz zapraszam do głosowania ;) pytania : ask

środa, 14 stycznia 2015

Rozdział 4 ♥

Kiedy ja nie widziałam świata po za nim, on także spotykał się z moją byłą najlepszą przyjaciółką, przez niego nasza przyjaźń się rozpadła.
----------------------------------------------

-Bo wybrał ja zamiast Ciebie, tak?
-Tak Ci powiedział? Jezu nienawidzę go. To nie tak. Ja się z nim spotykałam a równocześnie Nicol, ta moja przyjaciółka. Przez ponad pół roku, byłam zbyt ślepa, żeby to zauważyć. W końcu przejrzałam na oczy i go sobie dopuściłam, ale Nicole nie... Powiedziałam jej o tym, że ja też z nim kręciłam, ale nie uwierzyła. Powiedziała, że jestem zazdrosna, bo mi też się On podoba. Była nim zbyt zauroczona, żeby zrozumiała to co jej mówiłam. Później było już tylko gorzej. Ona dla niego robiła wszystko, ćpała, kradła, piła a na końcu on ją zgwałcił. Później cierpiała, nie mogła tego zrozumieć. Zgwałcił ją a później wyzywał od szmat i poniżał, Nicol na końcu... zabiła się. Dlatego on zniszczył naszą przyjaźń, ona odeszła na zawsze... - w oczach Jess stanęły łzy. - Nienawidzę go.
-Spokojnie, ale skąd wiesz, że on się nie zmienił?
-Bo cały czas robi to samo, Ty też już w tym siedzisz, a ja chce Cię z tego wyciągnąć, zanim on posunie się za daleko.
-Nie posunie, znam go i wiem jaki jest.
-Znasz go dwa dni!!!
-Ciebie też. - Mruknęłam.
-Proszę przestań!
-Jessica War, przepraszam, ale chyba nie ma Cię na liście gości. - W jednej chwili się odwróciłyśmy i zobaczyłam Chrisa z wielkim ochroniarzem u jego boku.
-Wpuszczają każdego także...
-Zapomniałem im przekazać, że mają Cię nie wpuszczać! Lean, zabierz ją! - Wielki facet złapał Jessice za ramiona i zaczął ją pchać.
-Zostaw mnie, mogę sama! - Krzyknęła w jego stronę po czym szybko zniknęła mi z oczu, nie wiedziałam co robić, komu wierzyć. Przecież to było dawno, Chris na pewno się zmienił, wydoroślał i zmądrzał.
-Debilka z niej, co Ci powiedziała?
-Nie wiem nawet jej nie słuchałam...- Musiałam kłamać, nie chciałam robić kolejnej awantury.
-To dobrze, nie warto. - Mruknął cicho. -Twój drink kicia. - Podał mi wielki kolorowy kielich i cmoknął w policzek. Upiłam łyk, i od razu zakręciło mi się w głowie. Drink musiał mieć w sobie duża ilość alkoholu, a ja zazwyczaj unikałam takich ilości. Postanowiłam go szybko wypić, żeby się rozluźnić i dobrze bawić.
-O kurwa. - Zaczęło mi się kręcić w głowie.
-Kicia spokojnie, nie tak ostro... Cały drink na raz to za dużo.
-Nie dla mnie. Dobra, chce iść tańczyć! - Podniosłam się po czym usiadłam, nie byłam chwilowo wstanie się ruszać.
-Wszystko gra?
-Tak, rozmyśliłam się. Przynieś kolejne dwa drinki.
-Na pewno?
-Tak!!!
-Ohh te kobiety...
-Nie marudź! Szybko bo mi się chce pić!
-Już, już. Nie uciekaj mi stąd.
-Nie mam zamiaru. -Uśmiechnęłam się. Nie miałam nawet zamiaru, ani siły, żeby wstać. Postanowiłam, że zagadam do DJ-a, ale był zbyt zajęty i nie miał czasu się nawet odwrócić. Ciągle ktoś podchodził i zamawiał jakąś piosenkę.
-Proszę malinko! - Kiedy przed nosem pojawiły mi się cztery szklanki drinków, oderwałam wzrok od DJ-a i przeniosłam go na Chrisa.
-Ja chciałam tylko dwa! - Wyszczerzyłam się do niego.
-Ale wziąłem więcej, żebym nie musiał znowu iść, dużo panienek się tam kręci, a ja chcę być tylko przy Tobie. - Uśmiechnął się zadziornie. W ramach podziękowania wbiłam mu się w usta, pocałunek był krótki, ale bardzo go ucieszył.
-Kocham Cię, mała.
-Tylko nie mała, duży! Nie jestem mała rozumiesz?!
-Tak, przepraszam kochanie.
-No ja myślę! A teraz wybacz, ale drinki same się nie wypiją!

Narrator
Po każdym, napoju alkoholowym, który dostał się do Em, robiło się co raz to weselej. Po ostatnim wstała, chwyciła Chrisa za rękę i ruszyła w kierunku ludzi tańczących koło basenu. Kochała tańczyć, a teraz miała jeszcze większą na to ochotę. Zaczęła seksownie ruszać pośladkami przed Chrisem, ocierając o jego członka. Odwróciła się do niego, na jego twarzy malowało się pożądanie, podniecenie i radość. Objął ją w pasie, a ona go ujęła za szyję. Jego ręce przesuwały się stronę jej pośladków, natomiast ona powędrowała swoimi do jego członka i gładząc go po klacie, zjeżdżała rękami w dół. Po chwili, złapała go za krocze i delikatnie ścisnęła, przez co się jeszcze bardziej podniecił. Kiedy piosenka się skończyła, była chwila przerwy dla DJ-a, a ona i Chris stali przy basenie, tuląc się do siebie. 
-Nieźle tańczysz. - Odezwał się Chris po długiej cieszy.
-Bo mam niezłego chłopaka. - Odsunęła się od niego i spojrzała mu w oczy.
-Uważasz mnie za swojego chłopaka?
-No raczej. A co nie mogę?
-Kocham Cię, koteczku.
-Ja ciebie te... - Nie zdążyła dokończyć, Chris złapał ją w pasie i pod nogami, po czym wskoczył do basenu. Czuła jak woda dostaje się do jej uszu, nigdy nie lubiła tego uczucia. Wynurzyła się i czuła jak makijaż spływa jej po twarzy.
-Oszalałeś?! Teraz jestem całą mokra i rozmazana!
-Słodko wyglądasz kiedy się denerwujesz.
-Zabiję Cię!
-Kiedy jesteś rozmazana też wyglądasz słodko.
-Zginiesz teraz! - Chwyciła go za rękę i sprytnie wskoczyła na plecy, wpychając mu głowę do wody.
-Nie siłuj się ze mną bo i tak nie wygrasz!
-Jeszcze zobaczymy!
-Nic nie zobaczymy, wychodzimy z basenu i idziemy się suszyć. - Chris zaczął wychodzić z wody. Emilly zeskoczyła mu z pleców i czekała aż on przestanie robić miny typu .. "Ale lekko się zrobiło ".
-Chodź się przebrać na górę. -Mówił  łapiąc ją za rękę.
-Najpierw muszę się napić!
-Już piłaś, chodź.
-Nie... Tam to już dawno zniknęło z mojej krwi!!! Potrzebuje jeszcze jednego drinka!
-Dobra, chodź do baru.
-Ho ho ho wiedziałam, że się zgodzisz. Kiedy stała już przy barze, odwróciła się i zobaczyła grupę ludzi dopingujących kogoś. Postanowiła podejść bliżej i zobaczyć co się dzieje. Były to osoby, rywalizujące ze sobą o to kto więcej wypije. Jeden z nich był już na wyczerpaniu i przegrywał. Oooooou Eric odpadaaaa po 7 drinkach! Kto teraz zechce się zmierzyć z królem tej imprezy?! - Tłum się lekko wycofał, nikt nie lubi przecież przegrywać w takich rywalizacjach. -Są jacyś chętni ??!
-Ja chcę!!! - Wykrzyczała.
-Czy aby na pewno??
-Tak!! Masz coś do tego?!
-Patrzcie! Mała i wojownicza! Który by nie chciał takiej laski?!
-Laskę to Ty masz w spodniach...
-Oookej siadaj dziewczyno! Zasady są proste, kto pierwszy oderwie się na chociaż 3 sekundy od butelki, przegrywa! Tak samo ze zmiana. Rozumiecie?
-Tak! -Powiedzieli równocześnie.
-Okej, to zaczynamy!! Już przyjmuje zasady!
Emilly przygotowała się, aż ktoś wykrzyknie słowo "start" lub "zaczynajcie". Kiedy w końcu padło takie słowo, szybko chwyciła wódkę i zaczęła pić. Po pierwszej butelce było jej potwornie gorąco, ale zważając na to ile ten facet wypił, jeszcze trochę i padnie, i tak się rzeczywiście stało, chłopak spadł z krzesła. Połowa tłumu zaczęła buczeć a druga połowa wiwatować w stronę Em. Ona natomiast miała problem z podniesieniem się. Po jakichś dwóch minutach, wstała i zaczęła iść przed siebie.
-Hej laluniu, zabawimy się? - Odezwał się jakiś chłopak tuż za jej plecami. Złapał ją w pasie i zaczął obmacywać po piersiach.
-Zostaw mnie! Puszczaj!



----------------------------------------------------------------------------------------
Za wszelkie błędy przepraszam, ale pisałam na telefonie ;/ długo nie dodawałam, ale chyba ponownie zacznę :) miłego czytania :)