środa, 14 stycznia 2015

Rozdział 4 ♥

Kiedy ja nie widziałam świata po za nim, on także spotykał się z moją byłą najlepszą przyjaciółką, przez niego nasza przyjaźń się rozpadła.
----------------------------------------------

-Bo wybrał ja zamiast Ciebie, tak?
-Tak Ci powiedział? Jezu nienawidzę go. To nie tak. Ja się z nim spotykałam a równocześnie Nicol, ta moja przyjaciółka. Przez ponad pół roku, byłam zbyt ślepa, żeby to zauważyć. W końcu przejrzałam na oczy i go sobie dopuściłam, ale Nicole nie... Powiedziałam jej o tym, że ja też z nim kręciłam, ale nie uwierzyła. Powiedziała, że jestem zazdrosna, bo mi też się On podoba. Była nim zbyt zauroczona, żeby zrozumiała to co jej mówiłam. Później było już tylko gorzej. Ona dla niego robiła wszystko, ćpała, kradła, piła a na końcu on ją zgwałcił. Później cierpiała, nie mogła tego zrozumieć. Zgwałcił ją a później wyzywał od szmat i poniżał, Nicol na końcu... zabiła się. Dlatego on zniszczył naszą przyjaźń, ona odeszła na zawsze... - w oczach Jess stanęły łzy. - Nienawidzę go.
-Spokojnie, ale skąd wiesz, że on się nie zmienił?
-Bo cały czas robi to samo, Ty też już w tym siedzisz, a ja chce Cię z tego wyciągnąć, zanim on posunie się za daleko.
-Nie posunie, znam go i wiem jaki jest.
-Znasz go dwa dni!!!
-Ciebie też. - Mruknęłam.
-Proszę przestań!
-Jessica War, przepraszam, ale chyba nie ma Cię na liście gości. - W jednej chwili się odwróciłyśmy i zobaczyłam Chrisa z wielkim ochroniarzem u jego boku.
-Wpuszczają każdego także...
-Zapomniałem im przekazać, że mają Cię nie wpuszczać! Lean, zabierz ją! - Wielki facet złapał Jessice za ramiona i zaczął ją pchać.
-Zostaw mnie, mogę sama! - Krzyknęła w jego stronę po czym szybko zniknęła mi z oczu, nie wiedziałam co robić, komu wierzyć. Przecież to było dawno, Chris na pewno się zmienił, wydoroślał i zmądrzał.
-Debilka z niej, co Ci powiedziała?
-Nie wiem nawet jej nie słuchałam...- Musiałam kłamać, nie chciałam robić kolejnej awantury.
-To dobrze, nie warto. - Mruknął cicho. -Twój drink kicia. - Podał mi wielki kolorowy kielich i cmoknął w policzek. Upiłam łyk, i od razu zakręciło mi się w głowie. Drink musiał mieć w sobie duża ilość alkoholu, a ja zazwyczaj unikałam takich ilości. Postanowiłam go szybko wypić, żeby się rozluźnić i dobrze bawić.
-O kurwa. - Zaczęło mi się kręcić w głowie.
-Kicia spokojnie, nie tak ostro... Cały drink na raz to za dużo.
-Nie dla mnie. Dobra, chce iść tańczyć! - Podniosłam się po czym usiadłam, nie byłam chwilowo wstanie się ruszać.
-Wszystko gra?
-Tak, rozmyśliłam się. Przynieś kolejne dwa drinki.
-Na pewno?
-Tak!!!
-Ohh te kobiety...
-Nie marudź! Szybko bo mi się chce pić!
-Już, już. Nie uciekaj mi stąd.
-Nie mam zamiaru. -Uśmiechnęłam się. Nie miałam nawet zamiaru, ani siły, żeby wstać. Postanowiłam, że zagadam do DJ-a, ale był zbyt zajęty i nie miał czasu się nawet odwrócić. Ciągle ktoś podchodził i zamawiał jakąś piosenkę.
-Proszę malinko! - Kiedy przed nosem pojawiły mi się cztery szklanki drinków, oderwałam wzrok od DJ-a i przeniosłam go na Chrisa.
-Ja chciałam tylko dwa! - Wyszczerzyłam się do niego.
-Ale wziąłem więcej, żebym nie musiał znowu iść, dużo panienek się tam kręci, a ja chcę być tylko przy Tobie. - Uśmiechnął się zadziornie. W ramach podziękowania wbiłam mu się w usta, pocałunek był krótki, ale bardzo go ucieszył.
-Kocham Cię, mała.
-Tylko nie mała, duży! Nie jestem mała rozumiesz?!
-Tak, przepraszam kochanie.
-No ja myślę! A teraz wybacz, ale drinki same się nie wypiją!

Narrator
Po każdym, napoju alkoholowym, który dostał się do Em, robiło się co raz to weselej. Po ostatnim wstała, chwyciła Chrisa za rękę i ruszyła w kierunku ludzi tańczących koło basenu. Kochała tańczyć, a teraz miała jeszcze większą na to ochotę. Zaczęła seksownie ruszać pośladkami przed Chrisem, ocierając o jego członka. Odwróciła się do niego, na jego twarzy malowało się pożądanie, podniecenie i radość. Objął ją w pasie, a ona go ujęła za szyję. Jego ręce przesuwały się stronę jej pośladków, natomiast ona powędrowała swoimi do jego członka i gładząc go po klacie, zjeżdżała rękami w dół. Po chwili, złapała go za krocze i delikatnie ścisnęła, przez co się jeszcze bardziej podniecił. Kiedy piosenka się skończyła, była chwila przerwy dla DJ-a, a ona i Chris stali przy basenie, tuląc się do siebie. 
-Nieźle tańczysz. - Odezwał się Chris po długiej cieszy.
-Bo mam niezłego chłopaka. - Odsunęła się od niego i spojrzała mu w oczy.
-Uważasz mnie za swojego chłopaka?
-No raczej. A co nie mogę?
-Kocham Cię, koteczku.
-Ja ciebie te... - Nie zdążyła dokończyć, Chris złapał ją w pasie i pod nogami, po czym wskoczył do basenu. Czuła jak woda dostaje się do jej uszu, nigdy nie lubiła tego uczucia. Wynurzyła się i czuła jak makijaż spływa jej po twarzy.
-Oszalałeś?! Teraz jestem całą mokra i rozmazana!
-Słodko wyglądasz kiedy się denerwujesz.
-Zabiję Cię!
-Kiedy jesteś rozmazana też wyglądasz słodko.
-Zginiesz teraz! - Chwyciła go za rękę i sprytnie wskoczyła na plecy, wpychając mu głowę do wody.
-Nie siłuj się ze mną bo i tak nie wygrasz!
-Jeszcze zobaczymy!
-Nic nie zobaczymy, wychodzimy z basenu i idziemy się suszyć. - Chris zaczął wychodzić z wody. Emilly zeskoczyła mu z pleców i czekała aż on przestanie robić miny typu .. "Ale lekko się zrobiło ".
-Chodź się przebrać na górę. -Mówił  łapiąc ją za rękę.
-Najpierw muszę się napić!
-Już piłaś, chodź.
-Nie... Tam to już dawno zniknęło z mojej krwi!!! Potrzebuje jeszcze jednego drinka!
-Dobra, chodź do baru.
-Ho ho ho wiedziałam, że się zgodzisz. Kiedy stała już przy barze, odwróciła się i zobaczyła grupę ludzi dopingujących kogoś. Postanowiła podejść bliżej i zobaczyć co się dzieje. Były to osoby, rywalizujące ze sobą o to kto więcej wypije. Jeden z nich był już na wyczerpaniu i przegrywał. Oooooou Eric odpadaaaa po 7 drinkach! Kto teraz zechce się zmierzyć z królem tej imprezy?! - Tłum się lekko wycofał, nikt nie lubi przecież przegrywać w takich rywalizacjach. -Są jacyś chętni ??!
-Ja chcę!!! - Wykrzyczała.
-Czy aby na pewno??
-Tak!! Masz coś do tego?!
-Patrzcie! Mała i wojownicza! Który by nie chciał takiej laski?!
-Laskę to Ty masz w spodniach...
-Oookej siadaj dziewczyno! Zasady są proste, kto pierwszy oderwie się na chociaż 3 sekundy od butelki, przegrywa! Tak samo ze zmiana. Rozumiecie?
-Tak! -Powiedzieli równocześnie.
-Okej, to zaczynamy!! Już przyjmuje zasady!
Emilly przygotowała się, aż ktoś wykrzyknie słowo "start" lub "zaczynajcie". Kiedy w końcu padło takie słowo, szybko chwyciła wódkę i zaczęła pić. Po pierwszej butelce było jej potwornie gorąco, ale zważając na to ile ten facet wypił, jeszcze trochę i padnie, i tak się rzeczywiście stało, chłopak spadł z krzesła. Połowa tłumu zaczęła buczeć a druga połowa wiwatować w stronę Em. Ona natomiast miała problem z podniesieniem się. Po jakichś dwóch minutach, wstała i zaczęła iść przed siebie.
-Hej laluniu, zabawimy się? - Odezwał się jakiś chłopak tuż za jej plecami. Złapał ją w pasie i zaczął obmacywać po piersiach.
-Zostaw mnie! Puszczaj!



----------------------------------------------------------------------------------------
Za wszelkie błędy przepraszam, ale pisałam na telefonie ;/ długo nie dodawałam, ale chyba ponownie zacznę :) miłego czytania :) 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz